Społeczeństwo irackie nie dało się zastraszyć. Ponad 50 procent uprawnionych do
głosowania poszło wczoraj do lokali wyborczych. Nie była to łatwa decyzja,
zważywszy, że terroryści zapowiadali, że ktokolwiek w niedzielę wyjdzie z domu
musi się liczyć z tym, że nie wróci żywy. Wszyscy wiedzieli, że za tymi słowami
pójdą czyny. W niedzielę co najmniej 38 osób zostało zabitych, ataki na lokale
wyborcze zaczęły się już w czwartek, kiedy głosowali żołnierze i policjanci. W
tych warunkach udział w głosowaniu był decyzją heroiczną i jednoznacznym
opowiedzeniem się przeciwko wszystkim, którzy chcieliby kraj wepchnąć ponownie w
stan chaosu.