Na wiadomość o zapowiadanym wydaniu koncertu Nirvany biłem się z myślami. Boże, jeszcze raz te same utwory? Ile można zarabiać na legendzie, która początek miała w samobójczej śmierci lidera zespołu…? Po chwilowej konsternacji zdecydowałem się, że wydam kilka groszy na „Live at Reading”. I powiadam wam, warto było!